Tadeusz Woźniakowski Nad zatoką Negro Bay Bogusław Choiński, Jan Gałkowski
Złe cienie na ścieżkach od morza i gór
Nie ujrzę cię nigdy, nie wrócę już tu
Nikt nie powie: "Żegnaj mi, witaj mi w Negro Bay"
Nie zaklaszcze w żagle swe martwy brzeg Negro Bay
I słychać tu jak bliski szept
Przypływu szum u czarnych drzew
Milczy wiatr nad Negro Bay, Negro Bay, Negro Bay
Nad zatoką Negro Bay schodzi z gór żółty cień
Gdy miłość się kryje jak światła we mgle
Wiatr zmienia się w żmiję, co pełza u drzew
Jak ognisko, które lśni poprzez dym, świecąc się
Był jej śmiech i usta jej, powiek lęk, włosów czerń
Jej drobna pierś tak wznosi się
Jak morze, co przypływem tchnie
Przyjacielu, trudno mi zostać tu, w Negro Bay
Nie ma już dziewczyny tej, weźcie mnie z Negro Bay
Dziś już się kończy trzynasty dzień lata
Jutro pociągi odwiozą nas stąd
Do dni tych będę wciąż myślą powracać
Póki wspomnień nie zerwie się most
Czy będziesz wiedzieć, że ja cię kochałam
Wciąż nie potrafię ci wyznać tych słów
Jeszcze nam tylko chwile zostały
Jutro przecież pożegnam cię już
Może noc dzisiaj spokój mi przyniesie
Odpowie choć na jedno z pytań mych
Może noc rada znajdzie w chwili zwierzeń
Nie potrafię przecież bez niej
Nigdy, kocham, szepnąć ci
Może noc drogę wskaże mi na jutro
Ostatnia noc, ostatnią szansę da
Może noc wie, że znamy się tak krótko
Że bez ciebie będzie smutno
Jutro dzień rozdzieli nas
Violetta Villas, Natasza Zylska Ja nie mogę tamtej drugiej znieść Bogusław Choiński, Jan Gałkowski
Wszystko się mieści w tym dziwnym tle
Jedna prawdziwa, a druga nie
Stoję przed lustrem, uśmiecham się
Myślę, że chyba jest nas dwie
I nie wiem, która z kobiet dwu
Czeka cię dziś mój miły tu
Gdy tak po obu stronach szkła
Stoimy, ja i ta
Ja nie mogę tamtej drugiej znieść
Ona też, ona też, ona też
Toteż będzie trzask i brzęk
I dziura w szkle na twoje powitanie
Człowiek długo krył i znosił był
Lecz wreszcie brak mu sił
Wreszcie potłuczże tę panią w szkle
Tę moją postać B
Bo nie może tamta druga znieść
Że ja też, że ja też, że ja też – no wiesz
Trzeba skończyć z tym, nim skrzypną drzwi
Chwytajmy się za koki, loki…
Lecz któż mi zechce odkupić je
Jeśli potłukę to lustro złe
Przecież to dosyć kosztowna rzecz
Co wiem aż nazbyt dobrze, więc
Musisz je potłuc miły mój
No tylko popatrz, tylko spójrz
Co ten przystojny w lustrze pan
Tu do roboty ma
I nie możesz tego pana znieść
Chyba nie, chyba nie, chyba nie
Toteż będzie trzask i brzęk
I dziura w szkle i małe zamiatanie
Tyś to długo krył i znosił był
Lecz wreszcie brak ci sił
Wreszcie potłuczże tę zjawę w szkle
Tę twoją postać B
Bo nie może tamten drugi znieść
Że ty też, że ty też, że ty też – no wiesz
No i trzeba skończyć, skończyć z nim
Chwytajcie się za karki, barki…
Wiesława Drojecka, Janusz Gniatkowski W kalendarzu jest taki dzień Ludwik Jerzy Kern
Gdy za oknami wiatr nocą gra
Gdy cię ogarnia smutek jak łza
Gdy oczy śmiać się przestają
A sercu jakoś źle
Nie patrz ponuro zaraz na świat
To nic, że gwiżdże wiatr
Zbraknie mu kiedyś tchu
Sprzykrzy się gwizdać mu
A ty zapamiętaj, że
W kalendarzu jest wciąż taki dzień
Przeznaczony wyłącznie dla ciebie
Pośród innych ukryty dat
Niby w książce ukryty kwiat
Znikną z twarzy i troska, i cień
Słońce wyjdzie na spacer po niebie
W kalendarzu jest wciąż taki dzień, taki dzień
Przeznaczony wyłącznie dla ciebie
Rzecz jakaś dziwna musi być w tym
Że co dzień muszę spotkać się z nim
On znów zagląda mi w oczy
Jak gdyby pytał mnie
Choć to obojga tyczy się nas
Ja milczę niby głaz
Niech odgadnie to sam
Niech domyśli się sam
Niech sam wpadnie na to, że
W kalendarzu jest wciąż taki dzień
Przeznaczony wyłącznie dla niego
Pośród innych ukryty dat
Niby w książce ukryty kwiat
Wtedy z twarzy mu zniknie ten cień
Słońce wyjdzie jak uśmiech na niebo
W kalendarzu jest wciąż taki dzień, taki dzień
Przeznaczony wyłącznie dla niego
Dokąd to chciałbyś pójść
Powiedzże cieniu mój
W zgiełku barw, w słońcu lamp
Tak jak ja jesteś sam
Och jakże chętnie odpocząłbyś też
Jakże cię nuży ta gra
Czemu niezdarnie przedrzeźniasz mój gest
W chwiejnej wędrówce u ścian
Żal mi cię trochę
Nie gniewaj się tak
Wiem, gdyby zjawił się ktoś
Znów by nam lekko pod rękę się szło
Wiatrem pachniałaby noc
Minie noc, minie dzień
Wreszcie ktoś zjawi się
Tylko ja o tym wiem
Tylko ja i mój cień...
Krystyna Konarska
Przyjdzie po mnie ktoś Jacek Korczakowski
Przyjdzie po mnie ktoś
Choć jeszcze nie wiem, kto i skąd
Przyjdzie po mnie ktoś
Choć nie wiem dzisiaj, czy za rok
Najpiękniejsze suknie włoży niebo tego dnia
Kiedy ktoś, kto dzisiaj już może drogę do mnie zna
Przyjdzie po mnie silny, śmiały i uśmiechnie się
Może spyta czy czekałam, może nawet nie
Jak ze snu zbudzi mnie z przeżytych lat
I zwątpię, czy przed nim też istniał świat
Przyjdzie do mnie ten
Kto dawno już powinien przyjść
Będzie uczył mnie od nowa
Patrzeć, słuchać, żyć
Wszystkim z zawistnego świata
Mocom złym na złość
Przyjdzie po mnie roześmiany
Przyjdzie po mnie ktoś
Rena Rolska
Gdy chcesz dam ci mój poranek Bogusław Choiński, Jan Gałkowski
Gdy chcesz, dam ci mój poranek
I włosów mych miękki cień
We mgle słońce roześmiane
I liści szmer, ptaków śpiew
I jedwabny szalik z chmur
Zaplątany w wiatr
I pokażę ci słoneczny ślad
Tędy przeszło słońce
Tu, mostem chłodnych traw
Patrz, iskierka złota jeszcze drga
Gdy chcesz, dam ci mój poranek
I oczu mych ciepły blask
Gdy chcesz, zabierz ten poranek
Młodziutki świt mego dnia
W bibułkowych lokach, za firanką mgieł
Woda modrooka w stawie pluska się
Słońce jest łabędziem w białych piórkach dnia
Do południa będzie płynąć przez ten staw
Gdy chcesz, dam ci mój poranek
I oczu mych ciepły blask
Gdy chcesz, zabierz ten poranek
Młodziutki świt mego dnia
Karol Kord Barwny świata kram ma błyskotek stos Każdy może tam znaleźć własny los Wśród grających szaf i jarmarcznych bud Zły lub dobry traf niejednego zwiódł Jest tyle różnych szczęść A każde z nich przychodzi raz Gdy się pojawia gdzieś Nikt nie wie skąd, nikt nie wie jak To głos zza siedmiu mórz Co woła nas i milknie znów Daj dłoń i oczy zmruż Bo dzisiaj nam nie trzeba słów Za rok, za dwa, za pięć Rozdzieli nas płynący czas Jest tyle różnych szczęść A każde z nich przychodzi raz Ty śpisz i nie wiesz nic A do twych drzwi zapukał los Za chwilę lub za dwie Cichutko znów odejdzie w mrok