Like A Rolling Stone - Bob Dylan

„Wielkie książki już napisano, wielkie maksymy wypowiedziano. Zamierzam wam naszkicować obraz tego, co dzieje się tutaj czasami, chociaż sam tego zbyt dobrze nie rozumiem. Wiem jednak, że pewnego dnia wszyscy umrzemy i że niczyja śmierć nie zatrzymała jeszcze świata". Więc niech się toczy dalej, Just Like A Rolling Stone... (Marek Zgaiński - "Bob Dylan")

Bob Dylan - Like A Rolling Stone
Kamień toczy się w dół

Marek Zgaiński

Kiedyś miałaś styl, strzepywałaś tak jak pył
Ze swej sukienki dla włóczęgi drobnych garść
Ostrzegali cię dziewczyno —
..Noga może się powinąć" Brałaś to za kiepski żart
Zwykłaś się głośno śmiać widząc w czyichś oczach strach
Dziś nie mówisz już tak głośno
Nie wyglądasz tak wyniośle
Na śniadanie jedząc resztki z poprzedniego dnia

Co możesz czuć. co możesz czuć
Opuszczając dom, zapomniana jak grób. kamień toczy się w dół

Do najlepszych szkół zanosiłaś swój rozsądek
By jeszcze piękniej śnić. Panno Samotna
Za rękę cię nie chwycił nikt — „Tak wygląda ulica, teraz spróbuj tu żyć!"
Nie, nie zgodziłabyś się z nieznanym włóczęgą odejść w cień
Teraz w jego pustych oczach
Szukasz usprawiedliwienia
Gdy pytasz, czy chciałby się z tobą podzielić

Nie spojrzałaś nigdy w twarz, by zobaczyć grymas warg
Clowna, który cały czas bawił cię
Nie myślałaś nigdy, że kiedyś może dotknąć cię
Niezbyt miło być kopanym, chyba wiesz
Na lśniącym koniu zwykłaś pędzić w świat
Przy twoim boku siedział syjamski kot
I ciężko było przyjąć myśl
Że nie ma go tam, gdzie powinien być
Zabrał ci wszystko to, co ukraść mógł

Księżniczko na szczycie i wy, którzy myślicie
Że macie już wszystko, pewną przyszłość, słuchajcie mnie
Rozdajecie prezenty, drogocenne rzeczy, blade uśmiechy
Księżniczko obudź się!
Tak, choć zabawa ciągle trwa
Napoleon też kiedyś musiał włożyć łach
Teraz woła cię zza ciszy
Nie udawaj, że nie słyszysz
Nie masz już nic do ukrycia, musisz iść

Ballad Of A Thin Man - Bob Dylan

Bob Dylan
Ballad Of A Thin Man

Ballada o cienkim facecie

Marek Zgaiński

Wchodzisz do pokoju, ołówek trzymasz w dłoni
..Kim jest ten facet?" — pytasz, bo facet stoi goły
Nie możesz nic zrozumieć, z wysiłku aż się pocisz
A gdy do domu wrócisz, to jak to wytłumaczysz
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Podnosisz głowę, pytasz — „Czy to jest tam, gdzie jest?"
Ktoś dźga cię palcem, mówi — ,,To jest jego rzecz"
,,Co jest moje?" — pytasz, ktoś mówi — „Gdzie co jest?"
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Twa ręka jest jak bilet, idziesz popatrzeć sobie
Na głupka, który słucha, wszystkiego, co mu powiesz
On pyta — „Czy wiesz, jak to jest mieć w głowie popieprzone?
„Niemożliwe" — mówisz, kiedy kość wręcza tobie
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

I myślisz sobie — „Boże, czyż jestem tutaj sam?"
Twoi znajomi drwale dają ci podporę.
Gdy ktoś próbuje zrąbać, co wyobrażasz sobie
Nie cieszysz się szacunkiem, a rzecz polega na tym
Że dajesz czek na biednych, by zmniejszyć swój podatek

Rozmawiasz z uczonymi i chwalą twe poglądy
Z wielkimi prawnikami oszustów wspólnie sądzisz
Przebrnąłeś przez powieści F. Scotta Fitzgeralda
I jesteś oczytany, czyż nie tak, naprawdę
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Połykacz noży przychodzi tu i pada na kolana
Żegna się znakiem krzyża i stuka obcasami
I pyta cię znienacka — „Powiedz, jak się czujesz?
Oddaje twoje gardło, dzięki, że mi je pożyczyłeś"
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Popatrz, karzeł z jednym okiem wykrzykuje — „Teraz"
Pytasz więc o powód; „Jak" — słyszysz odpowiedź
Pytasz, co to znaczy, a on ci odpowiada
„Jesteś krową, dawaj mi mleko, albo spadaj"
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Jak wielbłąd wchodzisz do pokoju, bardzo oburzony
Wsadzasz oczy do kieszeni, nosem ryjesz w ziemi
Powinno być jakieś prawo, żebyś tu nie właził
Powinieneś słuchawki na uszy nasadzić
Ponieważ coś się tutaj dzieje, lecz pan nie wie co
Nieprawdaż, Panie Jones?

Highway 61 Revisited - Bob Dylan


Bob Dylan - Highway 61 Revisited
Rewizyta na Autostradzie nr 61

Marek Zgaiński

Rzekł Bóg do Abrahama — ..Swego syna masz zabić"
Ten zapytał — ,,Boże, czy ja to muszę zrobić?"
Bóg rzekł — „Nie", Abraham zapytał — „Proszę?"
Bóg rzekł — „Możesz zrobić to, na co masz ochotę,
lecz gdy mnie znowu ujrzysz, lepiej bierz dupę w troki"
— „Dobrze, Boże, powiedz, gdzie mam go zabić dla Ciebie"
— Bóg rzekł — „Na Autostradzie numer 61"

Georgia Sam oberwał i krew mu ciekła z nosa
Z Opieki Socjalnej nie dostał ani grosza
„Gdzie mam pójść?" — zapytał Howarda —
„Pomóż mi w nieszczęściu"
Howard rzekł — „Znam tylko jedno takie miejsce"
— „Mów szybko, gdzie to jest, zaraz tam pobiegnę"
— Więc Howard strzelbą wskazał wprost przed siebie
I rzekł — „Idź na Autostradę numer 61"

Do Louisa Króla powiedział Mack zwany Kciukiem
— „Mam 40 różnokolorowych sznurowadeł do butów,
mam tysiąc telefonów, które nie chcą dzwonić.
Gdzie to wszystko upchnąć, powiedz, co mam zrobić?"
Louis Król powiedział — „Niech się zastanowię...
Jest tylko jedno takie miejsce, uwolnię cię od biedy
Wywal to na Autostradę numer 61"

Piąta córka rzekła raz dwunastej nocy
Do pierwszego ojce — „Sprawa źle się toczy.
Moja cera jest chyba zbyt bardzo biała"
Ojciec rzekł — „Stań w świetle... tak, to by się zgadzało.
Pozwól mi pogadać z drugą matką i wyjaśnić problem..."
Lecz druga matka razem z siódmym synem
Byli na Autostradzie numer 61

Wędrowny hazardzista zmęczony był nieco
Próbami rozpętania wojny na tym świecie
Więc znalazł promotora, który ledwo odrósł od podłogi
I powiedział mu — „Nigdy nie bawiłem się w te sprawy.
Lecz jest prosty sposób, w który można to zrobić.
Wystarczy z desek zbić kilka siedzeń
I wystawić je na Autostradzie numer 61"

Subterranean Homesick Blues - Bob Dylan


Bob Dylan
Subterranean Homesick Blues

Blues ukrytej tęsknoty za domem

Marek Zgaiński

Johny w piwnicy miesza lekarstwa
Ja na chodniku myślę o rządzie
Facet w płaszczu przeciwdeszczowym nie pokazuje odznaki
Mówi, że męczy go kaszel, żąda zapłaty
Uważaj szczeniaku, co zrobiłeś
Bóg wie jak, lecz robisz to jeszcze raz
Lepiej uciekaj tą aleją, szukaj nowego przyjaciela
Facet w futrzanej czapce z wielkim piórem
Chce jedenastu dolarów opłaty, ty masz tylko dziesięć

Maggie weszła szybko, z twarzą całą w sadzy
Majaczyła w gorączce, że w naszym łóżku
Założyli podsłuch, powiedziała, że krążą słuchy
Na początku maja wsadzą nas do paki.
Prokurator Okręgowy tak kazał
Uważaj szczeniaku, nie ważne co zrobiłeś
Stąpaj na palcach, nie próbuj przywalać
Trzymaj się z daleka od tych z sikawkami
Wytrzyj nos, uważaj na tajniaków
Nie potrzebujesz prognozy pogody, by wiedzieć,
z której strony wieje wiatr

Zachoruj, wyzdrowiej, przy studni z atramentem posiedź trochę
Uderz w dzwon, trudno powiedzieć, co pójdzie pod młotek
Mocno próbuj, idź do pudła, powróć stamtąd, pisz brajlem
Daj się wsadzić, zwiej za kaucją, wstąp do armii, jeżeli zawiedziesz
Uważaj, szczeniaku, ktoś chce cię stuknąć
Ale przegrani, oszuści, sześć razy używani
Włóczą się wokół teatrów
Dziewczyny wciągane przez wir szukają następnych wariatów
Nie słuchaj przywódców, uważaj na parkometry

Przyjdź na świat, trzymaj w cieple krótkie spodenki, romansuj, ucz się tańczyć
Ubierz się, przyjmij błogosławieństwo, próbuj odnieść sukces
Spraw przyjemność jemu i jej, kup prezenty, nie kradnij, nie zabieraj
Dwadzieścia lat nauki, a będziesz pracował na porannej zmianie
Uważaj szczeniaku, chowają wszystko
Lepiej wskocz do okopu, zapal sobie świeczkę
Nie chodź w sandałach, unikaj skandali
Lepiej żuj gumę zamiast się włóczyć
Pompa nie działa, bo wandale zabrali rączkę

Mr. Tambourine Man - Bob Dylan

Bob Dylan - Mr. Tambourine Man

Marek Zgaiński

Hej, Mister Tambourine Man, graj mi swoją pieśń
Rozbudziłem się na dobre i nie widzę dokąd iść Hej,
Mister Tambourine Man, graj mi swoją pieśń
Gdy potrząsasz dzwoneczkami, chciałbym z tobą biec
Wiem, runęło tamto państwo, w moich dłoniach został pył
Chciałbym jeszcze tutaj pożyć i nie będę więcej śnił
Me złudzenie mnie zadziwia, kiedy drepczę z kąta w kąt
Słowa znaczą tylko to,
I ulice od lat martwe do mych marzeń cicho lgną
Hej, Mister Tambourine Man...

Zabierz mnie w magiczną podróż, proszę, jak najdalej stąd
Zmysły starły się wraz z mgłą, nogi jak z ołowiu są, czekają na pierwszy krok
W każdym razie jestem gotów iść na twój najmniejszy znak
Stanąć twarzą pośród fal
Jeśli wyjdziesz mi na drogę obiecuję pójść za tobą
Hej, Mister Tambourine Man...

Możesz tańczyć poprzez słońce, swoim śmiechem zrywać deszcz
To nikogo tu nie zdziwi, niebo nie jest ogrodzone przecież dobrze o tym wiesz
Gdy odwróci twą uwagę jakiś bezsensowny rym, tamburyno powie ci
Złe wspomnienia zaraz miną, tamto miasto cię nie ściga
Tylko cieniem jest
Hej, Mister Tambourine Man...

Zabierz mnie znikającego w kółkach z dymu moich snów
Od splątanych ruin czasu z gałęziami martwych bzów
Zabierz mnie na pustą plażę, gdzie codziennie wieje wiatr
I nie pozwól nawet myśleć, że istnieje inny świat
To jest taniec, chociaż niebo wciąż się krztusi własną krwią
Kilka kroków od mądrości, kilka kroków od wolności
Pośród piasków, co w lotności swojej w oczy prą
Ze wspomnieniami, z całą wiarą ukrytymi gdzieś pod falą
Chcę zapomnieć aż do jutra o dzisiejszym dniu
Hej, Mister Tambourine Man... 

It's All Over Now Baby Blue - Bob Dylan


Eric Burdon - It's All Over Now Baby Blue
Błękitna dziewczyno, wszystko skończone

Marek Zgaiński

Weź, co jest ci potrzebne, musisz odejść teraz
Lecz jeśli chcesz to mieć, szybko to pozbieraj
Tam twój sierota stoi z karabinem w ręce
Krzyczy tak, jak płomień w słońcu
Uważaj, Święci idą w tę stronę
Błękitna dziewczyno. wszystko skończone

Autostrada jest dla hazardzistów, lepiej instynktem się kieruj
Zabierz to, co przypadkiem pod rękę się nawinęło
Malarz z pustymi rękami z twoich okolic
Na prześcieradłach rysuje szalone wzory
Niebo pod tobą przewraca się na drugą stronę
Błękitna dziewczyno, wszystko skończone

Twoi żeglarze wiosłują do domu, męczy ich morska choroba
Twoja armia ma puste ręce i też do domu się chowa
Twego kochanka, który właśnie wyszedł drzwiami
Porwały jej koce fruwające same
I twój dywan poruszył się odrobinę
Wszystko skończone, Błękitna dziewczyno
Odbiłaś się już, coś lepszego cię wzywa
Nie dołączą do ciebie umarli, których zostawiłaś
Włóczęga, który dobija się do twoich drzwi
Nosi rzeczy, które kiedyś zakładałaś ty
Zapal nową zapałkę, zacznij na nowo
Wszystko się skończyło, smutna dziewczyno

My Back Pages - Bob Dylan

Bob Dylan - My Back Pages
Moja przeszłość

Marek Zgaiński

Ogłuszył mnie czerwony błysk, pułapki mnoży czas
Płynące drogi toczą się w myślach szukając map
"Ta przepaść i tak czeka gdzieś" — rzekłem wznosząc dumnie brwi
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

„Całą nienawiść odrzuć precz" — krzyczałem poprzez mgłę
„Kłamstwo, że życie nie ma barw" — z mej głowy płynął śpiew
Dawnych historii śniłem blask, rycerskiej szpady błysk
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

Dziewczęca twarz wytycza szlak, z zazdrości wiedzie mnie
Do starych wrytych w pamięć praw dawno upadłych państw
Ewangelistów zwłoki tam zgubione leżą gdzieś
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

Samozwańczy tłum uczonych głów w powadze.ciągle trwa
Ucząc, że wolność tylko jest w poszanowaniu praw
Równość i wolność, te słowa dwa powtarzam jakbym składał ślub
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

Odganiam stąd parszywe psy, na baczność stojąc znów
Kundle, które wiedzą, zaczynam się bać swych słów
Ma droga ginie w dali, jak porwany z wiatrem liść
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

Przyboczna gwardia stoi tu, gotowa bronić mnie
Przed groźbą tak poważną, że myśleć o niej boję się
Dobro i zło ocalić chcę, te słowa które znam
Byłem wtedy dużo starszy, lecz młodszy jestem dziś

It Ain´t Me Babe - Bob Dylan

Bob Dylan - It Ain't Me Babe
To nie ja, kochanie

Marek Zgaiński

Odejdź od mojego okna, odejdź jak najszybciej umiesz
Nie jestem tym, którego szukasz, nie tym, kogo potrzebujesz
Mówisz, że to powinien być taki silny facet
Który chroniłby cię na dobre i na złe
I który otwierałby przed tobą wszystkie drzwi
Ale to nie ja, kochanie, to nie ja
Nie mnie szukasz, nie mnie

Zejdź z progu, kochanie, odejdź lekkim krokiem
Kiedyś cię porzucę, nie jestem tym, którego szukasz
Mówisz, że to powinien być ktoś, kto cię nie zostawi
Ktoś kto odda ci serce, którego oczy będą dla ciebie jaśniały
Ktoś, kto zgodzi się umrzeć dla ciebie i jeszcze więcej
Ale to nie ja...

Rozpłyń się w nocy, wszystko w środku jest zrobione z kamienia
Nie, nie jestem samotny, twoje odejście nic nie zmienia
Mówisz, że szukasz kogoś, kto poda ci rękę, gdy upadniesz
Kto będzie dawał ci kwiaty i przybiegnie na każde zawołanie
Szukasz kochanka dla siebie i niczego więcej
Ale to nie ja...

TUTAJ w przekładzie Daniela Wyszogrodzkiego

Blowin' In The Wind - Bob Dylan

Bob Dylan obchodził wczoraj 73 urodziny. Z tej okazji w moim Wspomnieniowie mały przegląd Jego wielkiego dorobku.

Wpływ, jaki wywarł Dylan na muzykę i całą kulturę masową można chyba porównać z oddziaływaniem Presleya i Beatlesów razem wziętych, tylko, że oni już nigdy nie zagrają, a Dylan ciągle jeszcze śpiewa. Czy to nie brzmi dziwnie — „ciągle jeszcze śpiewa"? Prawie jak wyrzut... Jak można śpiewać piosenki mając na karku pięćdziesiątkę?! (Marek Zgaiński w 1991 r.). Po ponad dwudziestu latach okazało się, że na szczęście można i dłużej. Oby tak dalej!


Bob Dylan - Blowin' in The Wind
Maryla Rodowicz - Odpowie ci wiatr

Jacek Korczakowski

Przez ile dróg musi przejść każdy z nas,
By móc człowiekiem się stać?
Przez ile mórz lecieć ma biały ptak,
Nim w końcu opadnie na piach?
Przez ile lat będzie kanion trwał,
Nim w końcu rozkruszy go czas?
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat,
Odpowie ci bracie tylko wiatr.

Przez ile lat przetrwa ten górny szczyt,
Nim deszcz go na mórz zniesie dno?
Przez ile ksiąg pisze się ludzki byt,
Nim wolność w nim wpisze ktoś?
Przez ile lat nie odważy się nikt
Zawołać, że czas zmienić świat?
Odpowie ci wiatr...

Przez ile lat ludzie giąć będą kark,
Nie wiedząc, że niebo jest tuż?
Przez ile łez, ile bólu i skarg,
Przejść trzeba i przeszło się już?
Jak blisko śmierć musi przejść obok nas,
By człowiek zrozumiał swój los?
Odpowie ci wiatr wiejący przez świat,
I ty swą odpowiedź rzuć na wiatr.

Marek Zgaiński

W porywach wiatru

Przez ile dróg trzeba przejść, 
by zasłużyć na miano człowieka
Przez ile mórz musi przelecieć gołębica, 
zanim odpocznie na plaży
Ile jeszcze trzeba wystrzelić pocisków,  
zanim zostaną na zawsze przeklęte
Odpowiedź, przyjacielu, 
jest w porywach wiatru
Odpowiedź ze sobą niesie wiatr

Przez ile lat góra będzie opierała się 
deszczom i wichrom
Przez ile lat ludzie będą żyć 
bez prawa do wolności
Jak długo można odwracać głowę 
i udawać, że się nie widzi 
Odpowiedź...

Jak wysoko trzeba zadzierać głowę, 
by zobaczyć niebo
Ile trzeba mieć uszu, 
by usłyszeć płaczących ludzi
Ilu jeszcze umrze, zanim stanie się jasne, 
że zbyt wielu już zginęło
Odpowiedź...

Obrazy: Vladimir Kush

Song To Woody - Bob Dylan

Nagrałem płytę dla Columbii po pochwałach w Timesie. I wciąż nie mam czasu, by zawrócić i zobaczyć po co i gdzie. Po prostu zacząłem robić, to co robię. Nie powiem wam nawet, kto mnie inspirował, bo zbyt wielu musiałbym wymienić..." Na pewno czarni bluesmani, biali śpiewacy ludowi i Woody Guthrie - Pieśniarz-symbol. Dylan odwiedzał go tuż przed jego śmiercią w nowojorskim szpitalu. „Woody Guthrie był moim ostatnim idolem. Był ostatnim idolem, ponieważ był pierwszym idolem, którego kiedykolwiek poznałem i który nauczył mnie twarzą w twarz, przekreślając nawet siebie jako idola, że ludzie to ludzie i ludzie mają powody do tego co czynią i do tego co mówią". Nie będzie chyba przesady w stwierdzeniu, że dzięki wpływowi Guthriego Robert Zimmermann, chłopak z prowincjonalnej dziury w Minnesocie został Bobem Dylanem (Marek Zgaiński - "Bob Dylan" - 1991))


Bob Dylan - Song To Woody
Piosenka dla Woodyego

Marek Zgaiński

Jestem tu, mam ponad tysiąc mil do domu
Na drodze, którą przeszło bardzo, bardzo wielu
Widzę nowy świat i nowy porządek
Żebraków i chłopów, księżniczki i książąt

Hej, Woody Guthrie, to dla ciebie ballada
0 nadejściu starego, śmiesznego świata
Jest chory, zmęczony, rozdarty, spragniony
Jakby umierał, choć się nie narodził

Hej, Woody Guthrie, wiem, że znasz lepiej
To, o czym mówię, lecz śpiewam dla ciebie
Śpiewam piosenkę, choć gubi się rym
Bo niewielu jest takich, takich jak ty

To dla Leadbellego, dla bluesowych śpiewaków
Dla dobrych ludzi spotkanych na szlaku
To na cześć serc i na chwałę dłoni
Tych, co odlecieli z wiatrem, choć z pyłu powstali

Odejdę stąd jutro, ale mógłbym dziś
Pierwszą lepszą drogą dokądkolwiek iść
Lecz na odchodnym chcę powiedzieć, że
Wiem już, jak ciężko w drodze żyje się 

Seńor - Bob Dylan

Bob Dylan - Seńor

Marek Zgaiński

Seńor, Seńor powiedz proszę gdzie nas wiodą
w którą stronę, jaką drogą
Tak wygląda jakbym wcześniej tędy szedł
czy jest w tym, Panie, jakiś sens

Seńor, Seńor długo mamy tak uciekać?
Zdradź gdzie ona na mnie czeka
Moje oczy ciągle patrzą w tamte drzwi
czy odnajdę kiedyś spokój, powiedz mi

Tutaj żagle z masztów zrywa niepomyślny wiatr
tutaj krzyż z żelaza gotów opaść na jej kark
Tu orkiestry grają marsza i przechodzą w cień
na odchodnym powiedziała — nie zapomnij mnie

Seńor, Seńor choć odeszły już pociągi
ciągle jeszcze się rozglądam
i nie umiem w niepewności dłużej trwać
gdyby ktoś chciał się ze mną spotkać, daj mi znać

Nim upadłem na kolana i zrzuciłem płaszcz
zobaczyłem taniec głupców przez magiczny park
I Cyganka której pierścień żywym ogniem lśnił
powiedziała — chłopcze to istnieje, uwierz mi

Seńor, Seńor ich serca twarde są jak skóra
daj mi czas bym wszystkich zwołał
Daj mi siły bym z podłogi umiał wstać
jestem gotów iść na Twój najmniejszy znak
Seńor, Seńor wywróćmy wszystkie stoły
wyrwijmy telefony
Tutaj nie ma miejsca aby żyć
na co jeszcze mamy czekać, powiedz mi

One Too Many Mornings - Bob Dylan

Bob Dylan - One Too Many Mornings
O jeden poranek za długo

Marek Zgaiński

Psy wyją na ulicach, zapada z wolna zmierzch
Lecz, gdy nadejdzie noc, psy uspokoją się
A w nocy burza myśli po głowie krąży mi
O jeden dzień za długo, do tyłu tysiąc mil

Od progu po horyzont tak wiele wiedzie dróg
Odwracam się. kochanie, na łóżko patrzę znów
A potem na ulicę, drogowskaz mówi mi
O jeden dzień za długo, do tyłu tysiąc mil

Pragnienia moje rosną, nakarmić muszę je
Znasz lepiej moje myśli, i nie wiem, czy to źle
Przyznaję, że masz rację, ty rację przyznaj mi
O jeden dzień za długo, do tyłu tysiąc mil

Ballad of Hollis Brown - Bob Dylan

Do dzisiaj jest śpiewakiem ludowym. Ktoś, komu ludowość kojarzy się jedynie z przaśnymi, cepeliowskimi przyśpiewkami, może się w tym momencie oburzyć. Ale Dylan reprezentuje taki sposób widzenia i opisywania świata, „od dołu", z perspektywy zwyczajnego człowieka, po prostu — ludowy. Jego piosenki są szczere i prawdziwe, a sława? „Nigdy nie chciałem być sławny. Szukałem tej jedynej, najmniejszej wartości. Walczyłem z własnym cieniem, zdradziłem swoje dzieciństwo, wypuściłem się na niepewne wody i piłem brudną wodę..." (Marek Zgaiński - "Bob Dylan").

Bob Dylan - Ballad Of Hollis Brown
Ballada o Hollis Brown

Marek Zgaiński

Na farmie na przedmieściu żył Hollis Brown
Na farmie na przedmieściu żył Hollis Brown
Miał żonę, piątkę dzieci i rozwalony dom

Za forsą i robotą przemierzył drogi szmat
Za forsą i robotą przemierzył drogi szmat
Bo w domu głód, a dzieci przestały się już śmiać

Szarpią cię za rękawy i mają dziwny wzrok
Szarpią cię za rękawy i mają dziwny wzrok
Gdy chodzisz zamyślony — „Dlaczego właśnie tak?"

Twą mąkę zjadły szczury i padł jedyny koń
Twą mąkę zjadły szczury i padł jedyny koń
Czy kogoś to obchodzi, czy ktoś ci poda dłoń?

Wysłuchaj mnie, mój Boże, przyjaciół ześlij mi
Wysłuchaj mnie, mój Boże przyjaciół ześlij mi
Lecz trudno o przyjaciół, kiedy się nie ma nic

Nie możesz tego słuchać, a dzieci płaczą wciąż
Nie możesz tego słuchać, a dzieci płaczą wciąż
Krzyk żony, jak deszcz ostry nakłuwa twoją skroń

Szumi spalona trawa, studnia to suchy dół
Szumi spalona trawa, studnia to suchy dół
Więc za ostatnią forsę kupiłeś siedem kul

Pod lasem, gdzieś w oddali złowrogo wyje kot
Pod lasem, gdzieś w oddali złowrogo wyje kot
Na ścianie stara strzelba przykuwa wciąż twój wzrok

Twe serce ciągle krwawi, w udręki wpadasz wir
Twe serce ciągle krwawi, w udręki wpadasz wir
A strzelba już nabita spoczywa w dłoniach twych

Pod drzwiami twego domu wiatr dziki zaczął wyć
Pod drzwiami twego domu wiatr dziki zaczął wyć
Gdy siedem głuchych strzałów jak grom wstrząsnęło nim

Z rudery na przedmieściu Bóg zabrał siedem dusz
Gdy właśnie siedem nowych na świat przychodzi już