O przyjdź nocy zła, czekam cię
Ja wiem, że ty znasz serce me
Ja wiem, co mi chcesz
Szeptać aż do dnia
Nanana, nanana, nanana
Miły mój z tobą dziś przybyć miał
Lecz w ciemności twej zagubił się
Gdyby znów miły mój
Przyjść tu chciał
Już w ciemności twej
Nie znajdzie mnie
O przyjdź nocy zła, czekam się
Ty wiesz, że to dziś skończy się
Ty wiesz, że mój żal
Już zbyt długo trwa...
Sława Przybylska
Mój kapitanie, już wieczór Stanisław Baliński
Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Więc jakie wino weźmiemy, jak nie czerwone
Za nasze noce podróżne, niedokończone
Za nasze noce i morze i żeglowanie
Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie
Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu
I kilka kropel piosenki pierwszej kochanki
I wypijemy to wino z portowej szklanki
I wypijemy to wino na pożegnanie
Noce i morza przepłyną, lecz pieśń zostanie
Za nasze noce i morze i żeglowanie
Weźmiemy wino czerwone, mój kapitanie
Weźmiemy wino czerwone, dodamy rumu
I kilka gorzkich goździków z kwiatu piołunu
Mój kapitanie, już wieczór, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Mój kapitanie, mój kapitanie
Więc jakie wino weźmiemy na pożegnanie
Śpiewała Hanka Ordonówna
Fot. rękopis H. Ordonówny
źródło: Anna Mieszkowska
"Mistrzowie kabaretu"
Gdy z koszar wychodzą
Zuchwali, wspaniali żołnierze
To kwiaty przynoszę
To kwiaty sprzedaję im świeże
Madonnie zapalam
Dwie świece woskowe w ofierze
Niech z góry przebaczy
Niech lepiej nie patrzy tu dziś
Aha, bo kto kupi ten kwiat
Aha, ten buziaka by skradł
Aha, kwiatów coraz to mniej
Aha, a buziaków, że hej
Już woła gitana
Już tańcem porwana wiruje
Nie czekaj mnie mamo
Do domu aż rano nie pójdę
I Juan siarczyście i Lopez
Ogniście miłuje
Któremu dać serce
Madonno w rozterce mi radź
Aha, bo kto kupi ten kwiat
Aha, mnie też kupiłby rad
Aha, kwiatów w koszu mam moc
Aha, ale jedna jest noc
Pieściła dziewczyna
Tańczyła po brzask gitanillę
Straciła pierścionek
Zniszczyła z koronek mantylę
Lecz kwiatów rozdała
Lecz kwiatów sprzedała dziś tyle
Że każda ulica różami okryta w tę noc
Aha, bo kto kupił ten kwiat,
Aha, znowu dostać go rad
Aha, szczęściem nim wzejdzie noc
Aha, świeżych róż będzie moc
Sława Przybylska Nie udała się miłość Zbigniew Stawecki
Nie ma sensu długo myśleć po nocy
Zaoszczędźmy sobie żalów i wyznań
Nie pisz listów, bo o czym
Lepiej prawdzie spójrz w oczy i przyznaj
Nie udała się miłość, też tak bywa
Nie dlatego, że była nieprawdziwa
Ale coś nie tak było
Coś się nagle zmieniło
I nieważne, kto zawinił, ty czy ja
Nie udała się miłość, najwyraźniej
Tak zwyczajnie sobie poszła w jakiś dzień
Szukać przyczyn nie warto
Nie poradzisz, no cóż
Nie udała się miłość i już
Wstyd niewielki, bo nie tylko my jedni
Naszą kartę los pokreślił jak brulion
Tutaj przeszłość, tam przyszłość
Że po prostu nie wyszło, to trudno
Nie udała się miłość, dobrze wiemy
Czy będziemy rozpaczać, nie będziemy
Nie dziwimy się światu
Nie lubimy dramatów
Ostatecznie co się stało, tylko to
Nie udała się miłość, jedna więcej
No i powiedz, kto by myślał, właśnie nam
Gdzie przyczyna, nie wiemy
Możesz myśleć, jak chcesz
Nie udała się miłość, sam wiesz
Nie udała się miłość najwyraźniej
Tak zwyczajnie sobie poszła w jakiś dzień
Coraz dalsze wspomnienia
Czas okrywa jak szal
Nie udała się miłość, a żal
Obrazy: Jack Vettriano
Mówili: on jest piękny
- to nieprawda!
Mówili: niebezpieczny
- to nieprawda!
Mówili: strzeż się bo niejedna już uległa.
Nieprawda,
nic w nim pięknego nie dostrzegłam.
Jeżeli on zadzwoni do mnie,
zapyta o mnie...
- nie przyjmę.
jeżeli on przed domem stanie,
by czekać na mnie
- nie wyjdę.
Jeżeli on mnie spotka w kinie,
lub w tłumie minie
- nie poznam.
I niech on wie, że mnie tak sobie
zawrócić w głowie,
- nie można.
Powiedział: pani oczy...
- to nieprawda!
Powiedział: pani urok...
- to nieprawda!
Powiedział: pani tylko jedna i jedyna
- nieprawda
on pewnie z każdą tak zaczyna.
Jeżeli on jest nawet zgrabny
jest nawet ładny
- jak rzadko,
to przecież wiem: bałamut z niego
i nic dobrego
- w dodatku.
Jeżeli on tak kłamać umie,
to kłamać umie
- wspaniale.
Lecz kiedy on tak w oczy patrzy
- to niechby patrzył
już stale!
Mówiłam: nie pokocham...
- to nieprawda!
Mówiłam: niepodobna...
- to nieprawda!
Nie przychodź jutro,
przecież byłeś tutaj wczoraj
- nieprawda, o nie!
W ciepłej zasiadło kawiarni
Trzech durniów przy kawie czarnej
Pół drzemiąc świecą kinkiety
Trzech durniów czyta gazety
Brzęczą talerze bufetu
Szumi wodociąg klozetu
Smażone gdzieś czuć kotlety
Trzech durniów czyta gazety
W miło gnijącej ciszy
Od czasu do czasu się słyszy
W kącie czterech paskarzy
O cukru wagonie se gwarzy
Pod oknem gdzie jasne kinkiety
Trzech durniów czyta gazety
U stropu szumią wentyle
Trzej durnie zdrzemli się chwilę
Drzemią widelce i noże
Kawiarnia kelnerzy a może
Krakowa całe ulice
Drzemią i Sukiennice
Szewska Długa i Wolska
Zdrzemała się cała Polska...
Przechodź spokojnie przez hałas i pośpiech i pamiętaj, jaki spokój można znaleźć w ciszy. O ile to możliwe bez wyrzekania się siebie bądź na dobrej stopie ze wszystkimi. Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie, wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych, oni też mają swoja opowieść. Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha. Porównując się z innymi możesz stać się próżny i zgorzkniały, bowiem zawsze znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Niech twoje osiągnięcia zarówno jak plany będą dla Ciebie źródłem radości. Wykonaj swą pracę z sercem, jakakolwiek byłaby skromna, ją jedynie posiadasz w zmiennych kolejach losu. Bądź ostrożny w interesach, na świecie bowiem pełno oszustwa. Niech Ci to jednak nie zasłoni prawdziwej cnoty - wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu. Bądź sobą, zwłaszcza nie udawaj uczucia. Ani też nie podchodź cynicznie do miłości, albowiem wobec oschłości i rozczarowań ona jest wieczna jak trawa. Przyjmij spokojnie co ci lata doradzają z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Rozwijaj siłę ducha aby mogła cię osłonić w nagłym nieszczęściu. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności. Obok zdrowej dyscypliny bądź dla siebie łagodny. Jesteś dzieckiem wszechświata nie mniej niż drzewa i gwiazdy, masz prawo być tutaj. I czy to jest dla ciebie jasne czy nie wszechświat bez wątpienia jest na dobrej drodze. Tak więc żyj w zgodzie z Bogiem, czymkolwiek On ci się wydaje, czymkolwiek się trudnisz i jakiekolwiek są twoje pragnienia, w zgiełkliwym pomieszaniu życia zachowaj spokój ze swą duszą. Przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach jest to piękny świat. Bądź uważny. Dąż do szczęścia.
Les Crane - Desiderata Max Ehrmann
Go placidly amid the noise and haste,
and remember what peace there may be in silence.
As far as possible without surrender
be on good terms with all persons.
Speak your truth quietly and clearly;
and listen to others,
even the dull and the ignorant;
they too have their story.
Avoid loud and aggressive persons,
they are vexations to the spirit.
If you compare yourself with others,
you may become vain and bitter;
for always there will be greater and lesser persons than yourself.
Enjoy your achievements as well as your plans.
Keep interested in your own career, however humble;
it is a real possession in the changing fortunes of time.
Exercise caution in your business affairs;
for the world is full of trickery.
But let this not blind you to what virtue there is;
many persons strive for high ideals;
and everywhere life is full of heroism.
Be yourself.
Especially, do not feign affection.
Neither be cynical about love;
for in the face of all aridity and disenchantment
it is as perennial as the grass.
Take kindly the counsel of the years,
gracefully surrendering the things of youth.
Nurture strength of spirit to shield you in sudden misfortune.
But do not distress yourself with dark imaginings.
Many fears are born of fatigue and loneliness.
Beyond a wholesome discipline,
be gentle with yourself.
You are a child of the universe,
no less than the trees and the stars;
you have a right to be here.
And whether or not it is clear to you,
no doubt the universe is unfolding as it should.
Therefore be at peace with God,
whatever you conceive Him to be,
and whatever your labors and aspirations,
in the noisy confusion of life keep peace with your soul.
With all its sham, drudgery, and broken dreams,
it is still a beautiful world.
Be cheerful.
Strive to be happy.
Konwalie, bzy albo pet
Piwnica Pod Baranami Jan Nowicki
Daty, daty, kolejne daty, jakby nie można inaczej.
Czas w brzuchu martwego konia, puchnąc mruczy coś
Ziemia! Ziemia!!! - wrzeszczy pijany grabarz.
Ziemia! Ziemia!!!
I zasypuje nią gniazdo bocianie,
Z Tobą w środku.
Ziemia! Ziemia!!!
Ale głupcy mimo to czekają,
Na ten czerwiec i także następny.
Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.
Na Błoniach mlecze, raz żółte, raz białe
Taki majowy szmonces.
W Niebie bezzębne anioły - wiem -
Mielą żarnami dziąseł,
Przetrawioną wcześniej na Ziemi,
Rzadką papkę. Rzadką papkę - ludzkich miłości.
Wpadnij Pan nocą, wieczorem z rana,
Na najkrótszy z krótkich milczący szept.
Bo my umieramy trochę bez Pana.
Jak te konwalie, jak bzy, albo - pet.
Halo! Halo
Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.
Halo! Halo! Halo!
Wpadnij Pan choć na pół papierosa.
Na uśmiech, słowo, brzęknięcie, szept.
My tu żyjemy proszę Pana
Jak te konwalie, jak bzy albo - pet.